Śmierć biznesów i widmo komorników...


Pandemia koronawirusa trwa, a rząd zdecydował o tym, by od 1 lutego otworzyć galerie handlowe. Od 12 lutego otwarte zostaną również między innymi hotele, teatry i kina. Potężny cios w tym czasie wymierzony został w gastronomię, która wciąż nie może doczekać się otwarcia. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Adam Abramowicz. Wziął na celownik Złote Tarasy w Warszawie!



Od 1 lutego otwarte są centra handlowe, a spragnieni zakupów Polacy w sobotę ustawiali się w kolejkach do sklepów, które funkcjonują w reżimie sanitarnym.

Od połowy lutego, również w reżimie sanitarnym, mają zostać otwarte hotele, kina i teatry. Jednak właściciele siłowni, klubów fitness czy solariów nie mogą na razie liczyć na luzowanie restrykcji, a w restauracjach jedzenie można kupić tylko na wynos.


Ktoś liczy na to, że zamknięci przedsiębiorcy z branż: fitness, gastronomii, solariów i innych będą przekonani, że akurat oni najbardziej zagrażają zdrowiu i w milczeniu będą patrzeć na śmierć ich biznesów oraz nadchodzących komorników? – napisał na Twitterze Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, komentując zdjęcie zrobione w sobotę w Złotych Tarasach w Warszawie.


Kolejka w Złotych tarasach to nie był jednostkowy przypadek. W sobotę czytelnicy przysłali nam zdjęcia z warszawskiej Galerii Młociny , na których widać, że stojący w kolejkach klienci dość luźno traktowali zasadę DDM (dezynfekcja, dystans, maseczki). Odwiedzający galerie mają wprawdzie maseczki, ale o zasadzie 1,5 metra odstępu raczej mało kto myśli, a limit jednej osoby na 15 metrów kwadratowych obowiązuje tylko w sklepach, a nie na korytarzach.





Anna Mazur 
źródło: materiały prasowe