Bat na firmy pozbawi wsparcia finansowego?


Rząd już kręci bat na firmy, które nie zastosują się do obostrzeń związanych z pandemią i pracuje nad nowym zapisem w tarczy branżowej. Eksperci obawiają się skutków tego zapisu, który jest niejednoznaczny i może pozbawić przedsiębiorców wsparcia finansowego. Czy otwarte siłownie mają się czego bać?



Premier Mateusz Morawiecki w towarzystwie wicepremiera Jarosława Gowina i ministra finansów Tadeusza Kościńskiego mówił o zwolnieniu ponad 173 tys. przedsiębiorców ze składek ZUS za listopad, co będzie kosztowało 528 mln zł, i wypłacie postojowego 146 tys. uprawnionym, co będzie kosztowało 300 mln zł.

Postojowe ma trafić do firm działających w 20 branżach, których przychody w październiku lub listopadzie 2020 r., liczone rok do roku, zmaleją o co najmniej 40 proc. Z kolei ze zwolnienia ze składek ZUS skorzystają firmy z 25 branż, których przychody rok do roku spadły podobnie, ale pod uwagę będą brane tylko ich listopadowe obroty.


Kolejna wersja tarczy

Choć kolejna wersja tarczy antykryzysowej czeka na podpis prezydenta, to już wiadomo, że w nowym pakiecie pomocowym znajdą się również obostrzenia dotyczące firm, które nie stosują się do wytycznych epidemiologicznych.

Kluczowy będzie tu art. 22 tzw. kolejnej wersji tarczy, który w takim przypadku pozbawi przedsiębiorcę pomocy finansowej np. w postaci postojowego czy ulgi w składkach ZUS.


Naruszenie przez przedsiębiorcę ograniczeń, nakazów i zakazów w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej ustanowionych w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii (...) stanowi podstawę odmowy udzielenia pomocy publicznej, w szczególności wsparcia finansowego(...)" - wynika z przepisu.

Zapisy te, mocno niepokoją przedsiębiorców. Nieścisłość może prowadzić do tego, że art. 22 będzie mógł np. służyć do ukarania niepokornych samozatrudnionych uczestniczących w ulicznych protestach. Ale również większe firmy mają zastrzeżenia, bowiem sankcja ta może je dotknąć np. na skutek jednorazowego, zachowania klientów czy zatrudnionych u nich osób .


Z punktu widzenia ekspertów

Jakub Bińkowski, dyrektor departamentu Prawa i Legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zaznaczał, na łamach "Rz", że przepis ten niepotrzebnie generuje niepewność prawną po stronie przedsiębiorców, którzy i tak funkcjonują w szczególnie niesprzyjających warunkach z uwagi na szalejącą epidemię.


Natomiast Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC zauważa, że uniknięcie ryzyka zdarzeń, o jakich mowa w nowych przepisach, będzie niezmiernie trudne, zwłaszcza w przypadku dużych przedsiębiorców.



Kasia Skowrończyk
źródło: materiały prasowe