Bez S(e)N(s)U


Regularnie ćwiczysz i dbasz o prawidłową dietę?

I co z tego, skoro każdy wysiłek pójdzie w gwizdek, jeśli regularnie nie sypiasz. Trójpodział dobowy 3 x 8, gdzie jedna część jest poświęcona na regenerację organizmu to wciąż obowiązująca reguła. Czy jednak łatwo temu sprostać w dzisiejszych czasach?


Te dzisiejsze czasy to nic innego jak brak czasu. Teoretycznie czas jest wartością stałą, czas płynie, wszystko płynie, ale więcej jest obecnie możliwości jego spożytkowania czy raczej zmarnowania. Powody? Co najmniej kilka. Przyczyna? Ta sama, czyli nieumiejętność zarządzania harmonogramem własnego dnia.


Wirtualny świat wciąga bardziej niż rzeczywisty. Parę kont internetowych i tyle samo adresów e-mailowych nie jest niczym niezwykłym. To wszystko niestety wymaga bieżącej obsługi, poświęcenia uwagi, a przede wszystkim czasu. Tym samym konieczność załatwienia „jeszcze tej jednej” sprawy online zaburza naturalny cykl dobowy, a wiadomo, że najłatwiej jest co nieco podkraść ze snu. Konsekwencji na pozór żadnych, tylko dlaczego przy piątku nie mogę dojść do siebie, a pół weekendu kwitnę w pościeli?


Ile snu jest potrzebne dla zdrowia – to kwestia indywidualna. Ważne, aby być konsekwentnym i regularnym. Jeśli dajesz radę do 2 w nocy, nie ma problemu. Byle spać do 8-9 nad ranem i powtórzyć ten schemat w kolejnym tygodniu i miesiącu.


Potrzeba 7-8 godzin snu. Mniejsze dawki prowadzą do trudno zauważalnych schorzeń, a nawet… zaburzenia wagi. Niedospany organizm produkuje tzw. hormon głodu, czyli wzrost zapotrzebowania na węglowodany proste. Najłatwiej je znaleźć w słodkich i tłustych potrawach. I odwrotnie – dłuższy sen powoduje uczucie sytości za sprawą leptyny, która w naturalny sposób hamuje nawyk obżarstwa.


Całodobowe kluby fitness. W dużych miastach to już norma oraz marketingowy lep na zapracowanych, a także przejaw nowoczesności i bycia aktywnym o dowolnej porze dnia i nocy. Tyle że efekt przyjdzie dopiero wtedy, gdy trening pójdzie w parze ze spaniem i jedzeniem. Sen to nic innego jak tryb offline – łatwiej wtedy uporządkować doniesienia.



Michał Ratajczak