Dieta dla zdrowia i dla planety!

Jaki jest nasz wkład w kondycję planety, jaka przyszłość stoi przed nami w obliczu zachodzących zmian klimatycznych? Każdy z nas ma wpływ i nawet najmniejsze codzienne decyzje mogą pozytywnie oddziaływać na otaczający nas świat. Niewielkie zmiany warto rozpocząć od własnej kuchni. Jedną z najprostszych przemian, jaką możemy wprowadzić w życiu, może być bowiem zmiana naszej diety. Choć wydaje się to drobnostką – wszystko to, co znajduje się na talerzu działa na nasze zdrowie, ale też w szerszym kontekście wpływa również na planetę. Kilka ważnych wskazówek w tym aspekcie przedstawia dr Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna.




Potrzeba równowagi


Zgodnie z prognozami Organizacji Narodów Zjednoczonych, populacja świata do roku 2060 przekroczy 10 miliardów osób. Kwestia wyżywienia takiej ilości ludzi to jeden z istotnych problemów, które stoją przed światowym systemem żywnościowym. Współcześnie są to także tematy marnowania żywności, a z drugiej strony niedożywienia, które dotyka milionów ludzi.


Fakty mówią same za siebie, aż 1/3 jedzenia jest marnowane globalnie. Przewiduje się, że przed rokiem 2030 marnotrawiona ilość jedzenia wzrośnie o kolejne 30%. Niewykorzystana żywność to również marnotrawstwo zasobów naturalnych, w tym zapasu wody, ziemi, energii, które są niezbędne do produkcji. Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) szacuje, że problem marnowania żywności odpowiada także w dużym stopniu za wzrost emisji gazów cieplarnianych.


Jednocześnie, około 820 milionów ludzi na świecie doświadczyło głodu w 2019 roku. 144 miliony dzieci ma zahamowany wzrost z powodu chronicznego niedożywienia. 47 milionów dzieci jest wycieńczonych głodem, a sytuację może dodatkowo pogorszyć trwająca wciąż pandemia. Według danych, gdyby do ilości osób dotkniętych klęską głodu dodano tych, którzy żyją bez bezpieczeństwa żywnościowego, to okazałoby się, że ponad 2 miliardy ludzi nie ma regularnego dostępu do zdrowego, pożywnego jedzenia w wystarczającej ilości (8% mieszka w Ameryce Północnej i Europie). Równocześnie aż 600 milionów ludzi klasyfikuje się jako otyłych, a kolejne 2 miliardy osób ma nadwagę.


„Po pierwsze – powinniśmy nauczyć się niemarnowania żywności. Tzn. kupujmy tyle, ile realnie potrzebujemy. Przed zakupami zróbmy konkretną listę produktów i planujmy nasz jadłospis z wyprzedzeniem. Sprawdzajmy też daty ważności i starajmy się wykorzystywać żywność we wskazanym terminie przydatności. Po drugie – dbajmy także o to, by nasz jadłospis był zbilansowany, odpowiednio dopasowany do naszych potrzeb żywieniowych. Dzięki temu w najlepszy sposób zatroszczymy się o swoje zdrowie, a także w aspekcie globalnym – przyczynimy się do naprawy problemu, który dotyczy nas wszystkich. Nie powinniśmy myśleć, że nic od nas nie zależy – zmiany zaczynają się od każdego z nas, dlatego warto wziąć odpowiedzialność w tych obszarach, na które mamy wpływ” – mówi dr Hanna Stolińska.

fot. dr Hanna Stolińska, dietetyk kliniczny

Kierunek: rośliny


Produkcja żywności ma znaczący wpływ na postępujące zmiany klimatu. Do powstawania dużej ilości gazów cieplarnianych przyczynia się m.in. rolnictwo. Problemem są także malejące zasoby wody słodkiej. Odpowiada za to m.in. zapotrzebowanie na nią w kontekście hodowli bydła oraz produkcji wołowiny (na 1 kilogram wołowiny jest to około 10-30 tysięcy litrów wody). Woda przy produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego jest zużywana dużo szybciej niż przy produkcji żywności roślinnej. Dlatego tak ważne jest, by nasza dieta zmieniała się w stronę bardziej roślinnej. Warto zamiast produktów zwierzęcych, częściej sięgać po ich roślinne zamienniki. Będzie to także korzystne dla naszego zdrowia.


Korzyści płynące z wyboru roślinnej diety potwierdza także dr Hanna Stolińska: „Czy dieta roślinna może być korzystna dla planety i dla nas samych? Odpowiedzią niech będzie praca grupy 37 naukowców wchodzących w skład komisji The EAT – Lancet Commission on Food, Planet, Health. Zaproponowali oni zasady tzw. diety planetarnej, z myślą o przyszłości naszego globu. Jej założeniem jest m.in., by jeść o ponad połowę mniej mięsa (przede wszystkim czerwonego), ograniczać spożycie tłuszczów nasyconych, które znajdziemy głównie w produktach odzwierzęcych, jak np. masło czy smalec, a także zmniejszyć ilość cukru w diecie. Wskazane jest natomiast uzupełnienie jadłospisu o produkty roślinne, w tym także roślinne tłuszcze – to mogą być oleje, również powstałe na ich bazie margaryny, które od wielu lat nie zawierają szkodliwych tłuszczów trans, a także nasiona. Zgodnie z zaleceniami źródłem białka mogą być natomiast rośliny strączkowe oraz orzechy. Oczywiście w diecie muszą znaleźć się także warzywa i owoce – ich rola w diecie jest nieprzeceniona, to one powinny stanowić bazę do przygotowania naszych codziennych posiłków. Przyszłość żywienia jest jednak roślinna”.

Badanie nawyków żywieniowych w czasie izolacji społecznej zrealizowane na zlecenie firmy Upfield w 2020 roku pokazało, że Polacy coraz chętniej jadają roślinnie. 31,6% badanych przyznało, że podczas społecznego odosobnienia kupowało więcej niż zwykle produktów pochodzenia roślinnego. W tej grupie - 32,9% kupiło zamienniki dla mięsa, 28,5% napoje roślinne, 24,8% bezmleczny ser, dla 17,7% wyborem stała się natomiast roślinna margaryna zamiast masła. Kilka czynników motywowało badanych do wprowadzenia tych zmian. Najczęściej wskazywano na chęć odżywiania się w sposób bardziej zrównoważony (49,4%), chęć wypróbowania nowych przepisów (31,5%), wzmocnienie układu odpornościowego (29,1%) i pragnienie bycia zdrowszym (28,2%).

W trosce o planetę oraz własne zdrowie warto wprowadzić te nowe, korzystne zasady do swojego menu.


źródło: materiały prasowe