Dziurawy straszak na przedsiębiorców.

Choć siłownie i kluby fitness decyzją rządu są zamknięte od połowy października to niektóre z nich wznowiły swoją działalność. Naruszenie covidowych ograniczeń oznacza koniec pomocy z tarcz antykryzysowych, wynika z nowych przepisów. Tylko nikt nie wie, kiedy i jak je stosować.




"Dziennik Gazeta Prawna" podał w poniedziałek, że Sejm przez pomyłkę usunął kary "sanepidowskie” za łamanie obostrzeń epidemicznych. Kto nie przestrzega obostrzeń, ten nie może liczyć na państwową pomoc publiczną. A ten, kto ją już dostał, może być zmuszony ją zwrócić. Może to spotkać na przykład hotelarzy, którzy zbyt szeroko otworzyli swoje obiekty albo właścicieli klubów fitness, którzy mimo zakazu przyjmowali klientów.


Według zapisów ustawy, decyzję o zwrocie środków z tarcz mogłyby podjąć te instytucje, które przyznają przedsiębiorcom środki. A więc urzędy pracy oraz Polski Fundusz Rozwoju.


Kary:


- Nie mamy pojęcia, jakby to miało wyglądać - przyznają nam pracownicy urzędów pracy. Niektórzy z nich mówią, że zwrócą się do resortu rozwoju z prośbą o interpretacje przepisów.


- Nie wiemy, za co właściwie mielibyśmy przedsiębiorców karać. I jakie środki można odbierać, a jakich nie. Całość przyznanych środków? Połowę? Ćwiartkę? - zastanawia się urzędniczka z Warszawy.


A co z tarczami PFR? Pracownicy Funduszu z niedowierzaniem mówią o zapisach ustawy. - Przecież nie po to dajemy pomoc, by teraz ją odbierać - mówi nam jeden z nich. Uważa, że rząd w ten sposób zostawia sobie furtkę na "kreatywnych" przedsiębiorców, którzy nie stosują się do ograniczeń. Jednak PFR również nie ma na razie żadnych wytycznych w tej sprawie.

"DGP” napisał, że posłowie nie zauważyli, że w czekającym prawie miesiąc na opublikowanie akcie jest prawdziwy błąd, polegający na usunięciu przepisu o karach administracyjnych za łamanie covidowych obostrzeń. Gazeta poinformowała, że zwrócił na to uwagę dr Wojciech Górowski, adiunkt w Katedrze Prawa Karnego UJ.


"Będzie zgłoszenie, to zobaczymy"


W jednym z urzędów pracy słyszymy, że podejście będzie jeszcze inne. - To służby takie jak sanepidy czy policja kontrolują przedsiębiorców - i według ustawy, nas informują o ewentualnym łamaniu obostrzeń. Jak więc będzie jakieś takie zgłoszenie, to zobaczymy co zrobić. Na razie zgłoszeń nie ma, więc się tym zwyczajnie nie zajmujemy - słyszymy anonimowo od jednej z urzędniczek.


Zapis w nowej formule, w której przedsiębiorca skorzysta z pomocy będzie musiał oświadczyć, że nie naruszył covidowych ograniczeń, nakazów i zakazów.


Jeśli jednak okaże się, że naruszył - nie tylko będzie musiał zwracać pieniądze, być może z odsetkami. Będzie też odpowiadał karnie za składanie fałszywych oświadczeń.



Źródło: money, bankier
A.K.