Filiżanka stresu

Legenda głosi, że kawę odkryły kozy. Gdy posmakowały owoców z krzewu kawowca, stały się nadpobudliwe. Pasterz pilnujący stada również spróbował czerwonych kulek i poczuł nagłe ożywienie.


Wniosek: zanim kawę wypito, trzeba było ją najpierw zjeść. Jej droga z uprawy do dzisiejszej formy podania była długa i wyboista, ale udało się. Dziś najlepsze gatunki pochodzą z trzech kontynentów i stanowią podstawę gospodarek wielu krajów. A także podstawę codziennej diety.


Czy słusznie?

Okazuje się, że wcale nie. Kawa równa się stres – przekroczenie dawki kofeiny zawartej w ziarnach kawowca powoduje tzw. zespół kofeinowy. Wystarczy już dawka dzienna 650 mg, by wpaść w stan porównywalny z nerwicą lękową.


Placebo na ból głowy

Powodów picia kawy jest wiele, ale samych gatunków już znacznie mniej. Można je sprowadzić właściwie do dwóch. Arabica jest najpopularniejsza i ogólnie dostępna. Odkryta setki lat temu, rośnie w najwyższych partiach gór, ale zawartość kofeiny ma dość niską – do ok. 1,5%. Znacznie mocniejsza jest za to robusta (2% – 4,5%), z krótszym okresem wegetacji i bardziej odporna od arabiki, a jednak znalezienie robusty na sklepowej półce to mały wyczyn. Może dlatego, że czuć w niej więcej goryczki.


Do wspomnianych powodów, poza przyzwyczajeniem, dochodzi jedno nieśmiertelne twierdzenie: kawa leczy ból głowy, a dokładniej niskie ciśnienie i złe samopoczucie spowodowane pogodą za oknem. Co na to ci wszyscy, którzy po prostu małą czarną lubią? W obiegu konsumenckim kawa jest nieodłącznym elementem posiłku i chwilą wytchnienia podczas napiętego korpodnia.


Co na to lekarze?

KAWA JEST ZDROWA To tylko jedna z teorii, a każda teoria bywa względna, jak mawiał i udowadniał pewien znany fizyk. O skokach ciśnienia napisano już tyle, że nikt nie bierze tych opinii poważnie. Szczególnie między szóstą a siódmą porcją kofeiny. Zwolennicy odpowiedzą, że kawa wspomaga działanie mózgu, jelit czy serca. I jest tak rzeczywiście, ale do czasu.


KAWA JEST NIEZDROWA Tak powiedzą lekarze i mają przede wszystkim na myśli przekroczenie rozsądnej granicy, a więc 2-3 filiżanek na dobę. Kaw pita na czczo podrażnia błonę śluzową żołądka, ale gorzej dzieje się w krwi i w głowie. Pokofeinowa reakcja stresowa objawia się sztucznym pobudzeniem organizmu i powoduje „głód kofeinowy”, a poziom ciśnienia jest wysoce niestabilny.


Kofeina zabija

Nie tak bezpośrednio, ale dawniej była uważana przez niemal wszystkie religie za co najmniej substancję odurzającą, jeśli nie narkotyk. Prawo i przekonanie uległo zmianie, ale kofeina jest wciąż na drugim miejscu, po alkoholu, wśród przyczyn wypadków drogowych.


Kofeinie (w kawie i energetykach) ulegają kierowcy, którzy nie chcą tracić czasu na sen i ulegają złudzeniu panowania nad wydarzeniami na drodze. W rzeczywistości, odczuwają tylko chwilowy wzrost koncentracji, a następnie jej silny spadek i agresję.


Powiedzieć, że częste picie napojów zawierających kofeinę obniża sprawność w pracy i odwadnia organizm to nic nie powiedzieć.


Więcej przemawiają konkretne cyfry:

105 mg – szklanka czarnej kawy

95 mg – filiżanka kawy rozpuszczalnej

75 mg – szklanka czarnej herbaty

60 mg – filiżanka kawy mrożonej

57 mg – filiżanka espresso

46 mg – szklanka herbaty w torebkach

45 mg – puszka coli

31 mg – szklanka zielonej herbaty


Powyższe zestawienie dotyczy średniej zawartości kofeiny w kawie i w innych napojach wypijanych każdego dnia. Przekraczanie rozsądnych dawek prowadzi w prostej linii pobudzania rezerw organizmu, a w konsekwencji jego nadwerężania i uczucia silnego stresu spowodowanego wyczerpaniem. Organizm jest nie dość, że wyczerpany, to jeszcze oszukany.


Tak samo stres uszczupla zasoby energii zużywając glukozę potrzebną do jej wytworzenia. Za najgorsze połączenie uchodzi kawa z cukrem. Po krótkiej euforii spowodowanej zwiększonym stężeniem insuliny we krwi następuje poczucie przygnębienia.

A co w zamian? Właściwa dieta, ruch, świeże powietrze i woda – lepszego antidotum nie ma.



Michał Ratajczak