Klienci solidarni z branżą fitness.


Rząd nakazał zamknięcie obiektów fitness, więc powinniście automatycznie zawiesić pobieranie opłat od członków – tego typu apele do operatora kart Multisport jeszcze kilka miesięcy temu były na porządku dziennym. Pandemia sprawia jednak, że zmieniamy sposób myślenia. Dzisiaj większość komentujących apeluje, by nie rezygnować z wpłat i ratować branże fitness.



Nie zawieszam i nie rezygnuję z karty, bo chcę, żebyście mogli jako firma dalej funkcjonować po pandemii, skądś musicie mieć środki na przetrwanie tego trudnego okresu – tak brzmi jeden z najczęściej lajkowanych komentarzy na profilu Benefit Systems

Epidemia zmienia nastroje

Nastroje wśród użytkowników kart Multisport są zupełnie inne niż jeszcze pół roku temu, gdy masowo zalewali operatora programu skargami na brak decyzji w sprawie zawieszenia opłat. Zniecierpliwionym klientom firma proponowała dostęp do platformy z e-bookami, audiobookami i  profesjonalnymi programami żywieniowymi. Ćwiczenia w domu są bezpieczniejsze – zapewniała.

Użytkowników to nie przekonało. Zaczęły się przepychanki. Klienci domagali się automatycznego anulowania płatności, Benefit Systems odsyłał ich natomiast do pracodawców, bo to właśnie oni podejmują „decyzje związane z programem”.

Mimo to, wiosenny lockdown mocno odbił się na kondycji spółki. Operator kart Multisport w II kwartale 2020 r. zamiast 40 mln zł zysku jak w ubiegłym roku, zanotował 40 mln zł straty netto.


Tym razem jest jednak kompletnie inaczej. Klienci stanęli murem za Benefit Systems oraz siłowniami i klubami, które odwiedzają na co dzień.


Automatyczne zawieszenie byłoby mega niesprawiedliwe. Ja, jeśli tylko nie będę musiała, nie zawieszę – deklaruje kolejna internautka

Argumenty? Kobieta podkreśla, że „kilka złotych jej nie zbawi”, a być może pozwoli Multisportowi przetrwać lockdown dla branży fitness.


Rządowi na przekór

Trudno nie odnieść wrażenia, że gremialne głosy nawołujące do solidarności z siłowniami są efektem kontrowersyjnej polityki rządu Mateusza Morawieckiego. Podczas gdy kościoły pozostają otwarte, a w sklepach wprowadzono niezbyt restrykcyjne limity klientów, branża fitness została potraktowana bardzo surowo.


Od 17 października z siłowni mogą korzystać wyłącznie osoby osób uprawiające sport w ramach współzawodnictwa sportowego, studenci i uczniowie w ramach zajęć w szkole lub na uczelni. Zamknięte zostały również baseny, poza tymi, które działają w podmiotach wykonujących działalność leczniczą przeznaczonych dla pacjentów. Restrykcje ominęły za to sportowe kluby taneczne, szkoły tańca czy korty do squasha.


Brak przejrzystości przy wprowadzaniu obostrzeń sprawił, że duża część branży i jej klientów czuje się dzisiaj poszkodowana. Właściciele klubów złożyli pismo do premiera z prośbą o niezamykanie obiektów sportowych.


Zamknięcie oznacza dla większości z nas definitywny koniec – ostrzegała wcześniej Polska Federacja Fitness


Adam Sieńko
źródło: spidersweb.pl