„Lajtowe”, ale nie zdrowe

Jesteś na diecie? Stosujesz produkty light? A czy wiesz, że nie są one do końca bezpieczne? Najczęściej to, co wydaje nam się zdrowe i dietetyczne, jest przetworzone przemysłowo, a w składzie danego produktu znajduje się cała gama sztucznych aromatów i barwników. Wystarczy spojrzeć na etykietkę, a tam: BHA, BHT, MSG i HFCS. Zdrowo to na pewno nie brzmi. Przekonajmy się więc, co naprawdę znajduje się w produktach light…


Słodki smak bez cukru?

Każdy o tym marzy, ale nie dajmy się nabrać na produkty light, które są słodkie i niby nie spowodują tego, że przytyjemy. Większość z nich słodzona jest aspartamem lub acesulfamem K, które nie do końca są zdrowie. Dlaczego powinniśmy ich unikać?

Aspartam zawiera fenyloalaninę (nieszkodliwy aminokwas), kwas asparaginowy (neuroprzekaźnik) i metanol, związek chemiczny, który rozkłada się do kwasu mrówkowego i formaldehydu w temperaturze ciała człowieka. Formaldehyd jest substancją wymienioną jako „znany czynnik rakotwórczy” przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem i uznany jako „prawdopodobny czynnik rakotwórczy dla ludzi” przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Lepiej więc trzymać się od tego z daleka.

Oprócz potencjalnych cech powodujących raka, aspartam może być także przyczyną przyrostu masy ciała, zwiększenia łaknienia cukru i insulinooporności. Może także nasilać choroby przewlekłe takie jak: cukrzyca, zespół przewlekłego zmęczenia, chorobę Alzheimera, chorobę Parkinsona, padaczkę, stwardnienie rozsiane i fibromialgię.


Kolejnym składnikiem jest acesulfam-K, który najczęściej dodawany jest razem z aspartamem i innymi środkami słodzącymi niskokalorycznymi, aby zmniejszyć nieprzyjemny posmak. Acesulfam-K zawiera chlorek metylenu, czynnik rakotwórczy, który poddano najmniejszej kontroli naukowej spośród wszystkich sztucznych słodzików.


UWAGA!

Aspartam i acesulfam K najczęściej znaleźć można w napojach gazowanych bez cukru, galaretkach, bezcukrowych gumach, sztucznych środkach słodzących (NutraSweet, Equal), niektórych płatkach śniadaniowych, miętówkach i gumach do żucia, budyniach, aromatyzowanych jogurtach, dietetycznych lodach, mrożonych herbatach, witaminach do żucia, pastach do zębów.


„HIGH” WYSOKO-FRUKTOZOWY SYROP KUKURYDZIANY (HFC)

Jeśli porównamy cukier i syrop kukurydziany o wysokiej zawartości fruktozy, to zbyt wielkiej różnicy w liczbie kalorii i składzie chemicznym nie znajdziemy. Jaki wpływ ma na nasz organizm fruktoza?

Spożywanie dużych ilości jest szkodliwe zarówno dla metabolizmu, jak i ogólnego stanu zdrowia. Fruktoza nie stymuluje wydzielania insuliny, tak samo zresztą jak glukoza. Ponadto fruktoza powoduje oporność na insulinę w mięśniach i wątrobie. Insulinooporność oznacza, że organizm nie może przechowywać cukru tak, jak powinien. Gromadzi go we krwi, co powoduje że ten szybciej odkłada się w tkance tłuszczowej, co błyskawicznie prowadzi do nadwagi, otyłości i cukrzycy typu 2.

W przeciwieństwie do glukozy, fruktoza nie stymuluje leptyny czyli „hormonu sytości”. A jasne jest, że jeśli nie czujesz się najedzony, to sięgasz po kolejną dokładkę i „rośniesz w oczach”, a talia zanika. Czy pomyślałeś kiedyś, jak na takie obciążenia reagują serce, nerki i wątroba? Pamiętaj, że zbyt duża ilość fruktozy obniża HDL (dobry cholesterol), podnosi LDL (zły cholesterol), podnosi ciśnienie krwi i wytwarza dodatkowy nacisk na nerki.

Nie znaczy to jednak, że mamy nie jeść np. owoców. Naturalne źródła fruktozy są znacznie mniej skoncentrowane niż sztuczne. Naturalną fruktozę znajdziemy w owocach, sokach owocowych, niektórych warzywach, trzcinie cukrowej i miodzie. Te produkty zawierają witaminy, minerały, enzymy i zdrowe składniki odżywcze, które są metabolicznie korzystne, gdy spożywamy je z umiarem (1-3 niewielkich porcji dziennie).


UWAGA!

Syrop kukurydziany (HFC) znajdziemy przede wszystkim w nektarze z agawy, syropie klonowym, zagęszczanych „light” i zwykłych jogurtach, pieczywie i „dietetycznych” produktach piekarniczych, słodyczach, przyprawach, sosach sałatkowych, konserwach warzywnych, zbożach i mleku modyfikowanym dla niemowląt.


TŁUSZCZE TRANS

Tłuszcze trans pochodzą z procesu zwanego uwodornieniem, dzięki czemu olej rzadziej się psuje i jest mniej „tłusty” oraz bardziej „twardy” w dotyku. Dlaczego należy go unikać? Ten typ oleju podnosi poziom LDL i obniża poziom HDL, w wyniku czego mamy zatkane, stwardniałe tętnice, co wpływa na ryzyko chorób serca i udaru mózgu.

Na szczęście ustawodawcy wymagają teraz, aby wszystkie etykiety żywieniowe miały specjalną pozycje na liście „zawartość tłuszczu trans”. Oficjalna dopuszczalna norma dzienna dla każdego z nas takiego tłuszczu to 2 g. Niestety, nie wystarczy sprawdzić etykiety, żebyśmy byli bezpieczni. Producenci mogą oznaczyć brak tłuszczu trans w żywności, o ile zawiera ona mniej niż 0,5 g na porcję…

Wystarczy więc zjeść cztery porcje ulubionej dietetycznej, beztłuszczowej margaryny i wyczerpiemy dzienny limit, nawet niczego nie podejrzewając. Żeby uniknąć takiej sytuacji, staraj się wybierać w pełni utwardzone oleje. Te na pewno nie zawierają tłuszczów trans.


UWAGA!

Tłuszcze trans znajdziemy w: wyrobach piekarniczych: pączkach, ciastkach, ciastach do pizzy, margarynach zwykłych i niskotłuszczowych, sosach, fast foodach, smażonych produktach.


SZTUCZNE BARWNIKI

Musimy spojrzeć prawdzie w oczy… Większość sztucznie barwionej żywności jest uboga w wartości odżywcze i wysoko przetworzona. Dla zdrowia warto ją więc wyeliminować z menu. Sztuczne barwniki mogą spowodować autyzm, nadpobudliwość i zaburzenia zachowania u małych dzieci.

Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały również, że niektóre sztuczne barwniki to potencjalne substancje rakotwórcze, powodujące mutacje chromosomowe i uszkodzenia neuronów. Brzmi groźnie prawda?

Wiele krajów europejskich już zakazało tych szkodliwych dodatków. Nawet barwienie syntetycznym karmelem nie jest popierane przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem. A to właśnie karmel pozostaje najczęściej stosowanym barwnikiem spożywczy na rynku. Jeśli zauważysz którykolwiek z poniższych niebezpiecznych dodatków na etykiecie produktu, odstaw go na sklepową półkę.


UWAGA!

- Blue nr 2 (E133): żywność konserwowana, napoje, słodycze, pieczywo (zwłaszcza lukier).

Barwnik Karmel: cola, wypieki, szereg wędlin, sos sojowy, sos Worcestershire, wyroby o smaku czekolady, piwo,

Zielony nr 3: słodycze, napoje w kolorze zielonym, wypieki (zwłaszcza lukier),

Czerwony Red Nr 3: koktajle owocowe, wiśnia maraschino, Cherry Pie, lody, słodycze, wypieki (zwłaszcza lukier),

Yellow nr 5: galaretka (budynie tzw. JELLO), słodycze, wypieki,

Yellow nr 6: dietetyczne sery, makaron słodycze, napoje gazowane, lemoniady, wypieki.


GLUTAMINIAN SODU (MSG/E621)

MSG jest powszechnie stosowane jako środek wzmacniający smak, określany jako „pikantno–słony”. Choć produkty z nim w składzie są bardzo smaczne i często lekko uzależniające, to jednak lepiej stosować naturalne zioła i przypraw. Dlaczego? Bo E621 może nadmiernie pobudzać neurony i powodować ich uszkodzenie, a nawet śmierć tych komórek nerwowych.

Osoby z alergią na ten środek mogą mieć uczucie pieczenia jamy ustnej, głowy i szyi, sztywność mięśni, zmęczenie, drętwienie lub mrowienie, rozstrój żołądka, bóle głowy i migreny, zaczerwienienie, obrzęk i inne reakcje skórne. W wielu przypadkach jego niepożądane działanie może się ujawnić po długim czasie spożywania. Glutaminian sodu może też nasilić objawy depresji, migreny, uszkodzić siatkówkę, a także spowodować otyłość.


UWAGA!

MSG znajdziemy przede wszystkim w chińskiej żywności, chipsach, ciasteczkach, zupach, sosach sałatkowych, mrożonych daniach, przyprawach, mrożonych obiadach, wędlinach, parówkach. Dobra rada! Kupuj świadomie, nie daj się zwieść reklamom i szumnym opisom „dietetyczne” i „light”. Zawsze to, co naturalne jest lepsze, niż to, co zostało poprawione.


Michał Ratajczak