Nie zamknął siłowni i trafił przed sąd.

Kulturysta Bradley Martyn odmówił zastosowania się do decyzji władz o zamknięciu California Stadium. Jego sprawa została skierowana do jednego z sądów rejonowych. Napisał na Instagramie: Witajcie w mieście, w którym otwieranie siłowni jest przestępstwem”.




Siłownie i kluby fitness należą do branż najbardziej dotkniętych pandemią. Nie tylko w Polsce rząd zamknął takie placówki do odwołania ze względu na obawy o rozprzestrzenianie się koronawirusa. Podobne zasady obowiązują w niektórych stanach USA oraz w Wielkiej Brytanii.


Tak jest na przykład w Kalifornii. Kulturysta nie chciał ulec władzy i nadal prowadził siłownię, Bradley Martyn nie poddał się bez walki. Nie przestrzegał lokalnych przepisów, mimo zakazu drzwi do siłowni są zawsze otwarte dla klientów.

Teraz kulturysta będzie musiał wytłumaczyć się przed sądem. Na Instagramie pokazał list, który otrzymał od władz Kalifornii. Wystąpili do miejscowego sądu o ukaranie właściciela za nieprzestrzeganie przepisów mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa.


Martyn w mocnych słowach skomentował pismo z sądu.


"Mieszkańcy stanu Kalifornia witają w mieście, w którym otwieranie siłowni jest przestępstwem. Tutaj zdrowie psychiczne i fizyczne zupełnie nie jest ważne"

Rozprawa ma odbyć się w drugiej połowie listopada. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że kulturysta Martyn zostanie ukarany grzywną.


W Polsce zgodnie z przekazanymi w sobotę wytycznymi, siłownie, kluby fitness, baseny i aquaparki pozostaną zamknięte co najmniej do 27 grudnia. To drugi lockdown tych placówek. Pierwszy miał miejsce od 14 marca do 6 czerwca.


Źródło: materiały prasowe
Katarzyna S.