Nowe podatki rozwiązaniem kryzysu


Premier Mateusz Morawiecki wzywa, by w Unii Europejskiej wrócić do dyskusji o pomysłach nowych podatków, podnoszonych przez Polskę od co najmniej dwóch lat. Jego zdaniem, pomoże to wygospodarować nowe fundusze na walkę z koronawirusem. Mowa tu o podatku cyfrowym, podatku od transakcji finansowych, podatku od śladu węglowego czy podateku od wielkich korporacji międzynarodowych.



Pandemia koronawirusa SARS-Cov-2 uderzyła w podstawy gospodarki światowej i europejskiej. Szczególnie w gospodarkę Europy Zachodniej, w Unię Europejską. Musimy wrócić do poprzednich pomysłów, które Polska podkreślała od ponad dwóch lat, takich jak podatek cyfrowy, podatek od transakcji finansowych, podatek od śladu węglowego czy podatek od wielkich korporacji międzynarodowych, unikalnego pomysłu Grupy Wyszehradzkiej. Te pomysły mogą spowodować, że do budżetu UE wpłyną dziesiątki miliardów euro nowych środków na walkę z koronawirusem - powiedział szef rządu, raportując w Sejmie o aktualnej sytuacji w kraju z powodu koronawirusa.

Podatek cyfrowy. Unia Europejska vs. USA


Podatek cyfrowy to pomysł, którym jako jedna z pierwszych zajęła się Francja. W lipcu 2019 r. nałożono 3-proc. stawkę podatku od przychodów technologicznych koncernów działających w tym kraju. Miały go płacić firmy z globalnymi przychodami przekraczającymi 750 mln euro rocznie i przychodami we Francji powyżej 25 mln euro rocznie. Przeciw rozwiązaniu natychmiast zaprotestowali Amerykanie, a prezydent Donald Trump nie wykluczył, że w odpowiedzi USA mogą nałożyć dodatkowe cła m.in. na francuskie wina. Ostatecznie oba państwa zawarły kompromis.


Podatek cyfrowy miałby objąć takie koncerny jak Facebook, Google, Apple, Amazon, Uber czy Netflix. Prace nad podatkiem cyfrowym prowadzone były także w Polsce, a przyszłe wpływy z tego tytułu były przedstawiane także wśród źródeł sfinansowania obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Na przełomie sierpnia i września ubiegłego roku podczas wizyty w Polsce wiceprezydent USA Mike Pence powiedział jednak, że Polska zrezygnowała z pomysłu podatku cyfrowego.

Szacuje się, że wskutek unikania lokalnego opodatkowania przez globalne koncerny, rządy państw tracą nawet 240 mld dol. rocznie. Nad własnym projektem takiego rodzaju podatku pracuje OECD.


Podatek od transakcji finansowych. Pomysł krąży w UE od blisko 10 lat


Dyskusja w Unii Europejskiej trwa od lat także w sprawie podatku od transakcji finansowych, nazywanego podatkiem Robin Hooda. Pierwsze kroki w tym zakresie podjęto w 2011 r. Wówczas porozumienie zablokował sprzeciw Wielkiej Brytanii i Szwecji, a w kolejnych latach z prac wycofywały się kolejne państwa. Koncepcja wróciła w 2018 r.

Podatek w wysokości 0,2-0,3 proc. miałby obejmować obrót akcjami. Jeszcze w 2013 r. Komisja Europejska przewidywała, że rocznie "podatek Tobina" wygeneruje 30-35 mld euro. Ubiegłoroczny projekt dyrektywy ograniczał te szacunki do poziomu 3,5 mld euro.

Podatek od transakcji finansowych obowiązuje już w kilku europejskich krajach - m.in. we Francji czy na Węgrzech.


Premier: czas skończyć z rajami podatkowymi


Stwierdził też, że czas skończyć z rajami podatkowymi. - To wielki ubytek dla krajów, bogatszych i biedniejszych. Dzięki temu bogaci ludzie i bogate firmy rozliczają się w takich państwach jak Szwajcaria, Lichtenstein czy Cypr. Chcemy, żeby świat był bez rajów podatkowych, to wielkie polskie wezwanie. Przez to chcemy spowodować, by w budżetach państw i UE, były środki na walkę z koronawirusem.


Renata M. Roman