Siłownia > kontrakt > NFZ?

Czy branża fitness zacznie współpracę z Narodowym Funduszem Zdrowia i przekształci siłownie w centra rehabilitacji? O szczegółach pisze „Gazeta Wyborcza”.




Po miesiącach zamknięcia siłownie zostają otwarte. Jednak przedsiębiorcy nie będą w stanie w najbliższym czasie nadrobić zaległości związanych z pandemią. Polska Federacja Fitness zaproponowała gotowe rozwiązanie, które pomoże skrócić kolejkę na rehabilitację. Pacjenci mogą skorzystać z usług fizjoterapeuty w klubach fitness, siłowniach. Wystarczy podpisać umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia.


Czy branża dogada się z NFZ ... ?


Kluby fitness - w których często dorabiają sobie fizjoterapeuci - chciałyby w ramach kontraktów z NFZ rozładować kolejki do rehabilitacji. Ale pomysł Polskiej Federacji Fitness jest szerszy - pisze "Gazeta Wyborcza".


Spotkanie przedstawicieli branży z Narodowym Funduszem Zdrowia, odbyło się kilka dni temu. Zdaniem Tomasza Napiórkowskiego, prezesa Polskiej Federacji Fitness, NFZ nie wyklucza współpracy. Taki układ przyniesie korzyści dla służby zdrowia i przedsiębiorców z branży. W ubiegłym roku branża fitness zmagała się ze skutkami rządowego zakazu Covida, a stratę pandemii szacuje się na 6 mld zł.


„Dlatego Polska Federacja Fitness chce rekomendować swoim członkom, by siłownie rejestrowali jako podmioty lecznicze i dzięki temu mogli się ubiegać w ogłaszanych przez NFZ konkursach o kontrakty na rehabilitację" - podaje gazeta.


System będzie również odpowiedni dla pacjentów, którzy teraz czekają na powrót do zdrowia miesiącami, a nawet latami. „Okres oczekiwania jest zwykle tak długi, że zmian w organizmie – spowodowanych brakiem powrotu do zdrowia w czasie – nie da się cofnąć. Ten problem nie został rozwiązany od wielu lat” – czytamy w GW. Udział NFZ w wydatkach na rehabilitację często spada. Wielu fizjoterapeutów zarabia nie więcej niż płaca minimalna. Branża fitness ponownie martwi się blokadą i ma nadzieję, że siłownia może służyć jako centrum rehabilitacji, które pomieści jednocześnie pacjentów i stałych klientów.


- Moglibyśmy dostawać od lekarza skierowanie do klubu fitness. Tak to działa we Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, a na najszerszą skalę w Szwecji. Skoro to sprawdza się w innych krajach, dlaczego nie mogłoby zadziałać u nas? To mogłyby być skierowania dla osób z nadwagą lub otyłych albo dla pacjentów zagrożonych schorzeniami kręgosłupa – wyjaśnia Tomasz Napiórkowski.

źródło: Gazeta Wyborcza