Właściciele siłowni biorą los w swoje ręce

W czwartek rząd zdecydował o zamknięciu siłowni, klubów fitness i basenów. Od soboty w Warszawie trwają protesty spowodowane tą decyzją. Tymczasem jedna z krakowskich siłowni ogłosiła, że zmienia się w "Kościół Zdrowego Ciała", w którym można odpłatnie testować sprzęt.



Od początku października liczba zakażeń koronawirusem w Polsce rośnie z dnia na dzień. Przypomnijmy, że w sobotę 17 października Ministerstwo Zdrowia poinformowało o aż 9622 nowych zdiagnozowanych przypadkach zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Epidemia całkowicie wymknęła się nam już spod kontroli, a system opieki zdrowotnej jest u granic wydolności.

By walczyć z szalejącą epidemią rząd ogłosił nowe, rygorystyczne obostrzenia, które właśnie weszły w życie. Zakładają one m.in. całkowite zamknięcie siłowni i klubów fitness. To oczywiście wywołało olbrzymie kontrowersje i protesty Polaków związanych z branżą. W sobotę protestowali oni w Warszawie. Jak przekonują, branże nie podźwignie się z drugiego lockdownu.


Branża fitness walczy organizując protest. W poniedziałek przedstawiciele branży mają się także spotkać z ministrem rozwoju Jarosławem Gowinem. Jednakże już dziś niektórzy próbują niekonwencjonalnych praktyk w celu ominięcia obostrzeń.


Skoro nie mogą funkcjonować siłownie - w miejsce naszej od dzisiaj otwieramy sklep Atlantic ze sprzętem do ćwiczeń - nasze PKD to również 4764Z, więc możemy. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą testować odpłatnie nasze maszyny - napisał krakowski klub Atlantic Sports na Facebooku.

Kościół Zdrowego Ciała


Przedsiębiorcy chwytają się teraz przeróżnych sposobów, aby przetrwać. W sobotę krakowskie centrum fitness Atlantic Sports poinformowało, że przekształca się w sklep oraz "Kościół Zdrowego Ciała".


"Skoro nie mogą funkcjonować zajęcia fitness - od dzisiaj ruszają w naszym klubie zgromadzenia religijne członków związku pn. "Kościół Zdrowego Ciała". Trudno uwierzyć? W tym świecie wszystko jest przecież możliwe. Oświecony Olek i Czcigodna Gosia zapraszają dzisiaj na wyjątkowe wydarzenia religijne" - napisano.


"Może niektórym wyda się śmieszne, że robimy na fitnessie "spotkania religijne" albo przekształcamy się w sklep, który pozwala testować sprzęt za pieniądze. Największym absurdem jest jednak nie wdrożone przez nas rozwiązanie a decyzja rządu. Nie wiem, czemu uderzono akurat w branżę fitness. Kościoły są otwarte, galerie też funkcjonują... Decyzja o zamrożeniu siłowni, klubów czy basenów jest wbrew wszelkiej logice, nie potrafię jej zrozumieć" - mówi Marta Jamróz, menedżerka klubu.


"Sytuacja nas do tego zmusiła. Nie myśleliśmy wcześniej o tym, by zamienić siłownię w sklep. To spontaniczne działanie. Powołanie "Kościoła Zdrowego Ciała" ma natomiast charakter symboliczny. "Religijne spotkania", które będziemy organizować, mają promować dbałość o ciało i poprawić samopoczucie uczestników" - dodała Jamróz. 


Przedstawiciele branży apelują o rozsądek

i nie otwieranie siłowni


Polska Federacja Fitness i Federacja Pracodawców Fitness wystosowały apel do właścicieli i operatorów obiektów o nieotwieranie klubów.


Niezależnie od powyższego, apelujemy do wszystkich właścicieli klubów i obiektów z naszego sektora o wstrzymanie się z podejmowaniem decyzji na temat otwierania obiektów PRZYNAJMNIEJ DO CZASU USTALONEGO SPOTKANIA ZE STRONĄ RZĄDZĄCĄ, tj, najbliższy poniedziałek - pisze Polska Federacja Fitness.

Natomiast wieczorem na fanpage’u sieci klubów Platinium Fitness ukazał się list prezesa zarządu spółki operatora sieci, Platinium Wellness. Bartosz Gibała tłumaczy klientom zaistniałą sytuację, prosi o cierpliwość i nie podejmowanie pochopnych decyzji, które mogą zaszkodzić branży fitness.


Niezależnie od decyzji, jakie podjął Rząd, chcąc doprowadzić do ponownego otwarcia klubów, nie powinno się przed bardzo ważnymi rozmowami dawać drugiej stronie powodów, żeby uznała, że branża fitness jest nieprofesjonalna. Również mieszanie do tego wszystkiego kwestii politycznych uważam za niepotrzebne - pisze Prezes sieci klubów Platinium Fitness.

Jak podkreślał w piątek prezes Polskiej Federacji Fitness, Tomasz Napiórkowski, "na szali" znalazło się 100 tysięcy miejsc pracy. Przedstawiciele branży nie kryją żalu do rządu, bowiem do tej pory przestrzegali wszelkich zasad. W kuluarach mieli słyszeć, że dojdzie do zwiększenia liczby obostrzeń. Nikt nie spodziewał się ponownego "zamrożenia".



Filip Przybylski
źródło: materiały prasowe