Zmasowane naloty policji na siłownie!


W całej Polsce policja kontroluje siłownie, baseny czy nawet stoki saneczkowe. Sporo z nich działa wbrew przepisom. Prawnicy jednak mówią, że same przepisy są wątpliwe. I że kary w sądach mogą się nie utrzymać.



W całej Polsce policjanci sprawdzają, czy siłownie i inne obiekty sportowe przestrzegają lockdownu. Kary za łamanie obostrzeń mogą być bardzo surowe i wynieść nawet 30 tys. zł.


Ile było takich kontroli?

W wojewódzkich komendach policji trwa wielkie liczenie po pierwszym dniu zmasowanych akcji. Już jednak wiadomo, że przypadków łamania obostrzeń jest mnóstwo. Na Śląsku obostrzeniom nie chcieli się podporządkować amatorzy zjeżdżania na sankach. Na terenie stoku w Bytomiu znajdowało się około stu osób, a właściciel sprzedawał bilety wstępu.


W tym samym mieście funkcjonariusze odkryli działającą siłownię, w której przebywały 32 osoby. W siłowni w Jastrzębiu-Zdroju ćwiczyło z kolei 30 osób. Na Podkarpaciu nielegalnie w jednym z klubów ćwiczyło 16 osób. Mniej amatorów ćwiczeń odkryli policjanci na drugim końcu kraju, w Bytowie na Pomorzu. Na terenie obiektu było kilka osób. W Częstochowie policja mówi o nieprawidłowościach w dwóch klubach fitness.


Kontrole policji

Choć więc ostatecznych danych z całego kraju jeszcze nie ma, wiadomo, że tylko 28 grudnia przeprowadzono dziesiątki kontroli i odkryto setki osób, które obostrzeń nie przestrzegają.


Zgodnie z obowiązującymi przepisami siłownie są zamknięte. Ćwiczyć tam mogą jedynie zawodowi sportowcy i członkowie kadry narodowej. W siłowni koło Wadowic policjanci zastali 16 osób.


Wszystkich wylegitymowano. Policjanci będą sprawdzać, czy nie doszło do złamania przepisów sanitarnych. Funkcjonariusze będą teraz weryfikować, czy wszyscy ćwiczący w jednej z gmin pod Wadowicami, spełniają to kryterium. O sprawie został też powiadomiony sanepid, który będzie prowadził własne postępowanie.

W Bytowie w Pomorskiem w poniedziałek patrole sprawdzały obiekty handlowe i usługowe. Skontrolowano także bytowskie siłownie. W jednej z nich mundurowi zauważyli kilka osób.


Ze względu na to, iż działalność siłowni została całkowicie zawieszona, sporządzono wniosek o ukaranie do sądu - wyjaśnia w komunikacie pomorska policja.

O sprawie powiadomiona została również Państwowa Inspekcja Sanitarna, która wszczęła wobec właściciela siłowni na Kaszubach oddzielne postępowanie.


W wielu przypadkach ćwiczący w klubie fitness dostali mandaty w wysokości do 500 zł. To może uderzyć ćwiczących mocno po kieszeni. Wielokrotnie sporządzono też notatki dla sanepidów.


Jakie grożą kary?

Mandat karny, nałożony bezpośrednio przez funkcjonariusza policji, wynosi do 500 zł. Policjant może jednak skierować sprawę do sądu, a tu grzywna może wynieść do 5 tys. zł.


Inną drogą jest skierowanie sprawy do sanepidu. Tu kara administracyjna wynosi od 5 tys. zł. do 30 tys. zł. Taka kara ściągana jest z konta w ciągu 7 dni od dnia wydania decyzji. Może ją jednak zakwestionować sąd. W takim przypadku inspekcja będzie musiała zwrócić te pieniądze wraz z odsetkami.



Renata Roman
źródło: materiały prasowe